Specyficzne określenia i wyrażenia, których używa dana grupa (w naszym przypadku rowerzyści), czasami są łatwe do rozszyfrowania również dla osób niewtajemniczonych. Jednak nie brakuje takich, które wywołują u rozmówców grymas niezrozumienia lub wręcz wprawiają ich w osłupienie. Sprawdźmy więc, jakim językiem posługują się entuzjaści dwóch kółek.
Slang techniczny, czyli jak nazywa się części rowerowe?
Choć w sklepach i serwisach rowerowych pracują na ogół wyrozumiałe i pomocne osoby, to warto przyswoić sobie kilka potocznych określeń związanych ze sprzętem. Znajomość nazw części przyda się również w rozmowie z innymi rowerzystami, gdy np. będziemy szukać pomocy na forum internetowym lub w grupie w mediach społecznościowych. Niektóre określenia można łatwo zapamiętać, inne nie są tak oczywiste.
Potoczne nazwy części rowerowych:
- anti chain suck device – element, który zapobiega wciąganiu łańcucha pomiędzy ramę a zębatki
- babka – mocowanie wspornika kierownicy do szyjki widelca
- bar ends – zatyczki do kierownicy
- blat – największa przednia zębatka
- cantilever – hamulec szczękowy
- disc – hamulce tarczowe
- dolny ciąg – linki zamocowane w dolnej części ramy
- heble – hamulce
- hop – amortyzator
- kieta – łańcuch
- kiszka – opona
- kiszka z mlekiem – opona typu tubeless
- klamka – dźwignia hamulca
- koronki – zębatki
- koszyki – pedały z paskami
- łapy – górny element klamkomanetek
- myk myk – sztyca regulowana
- platformy – pedały platformowe
- rafka lub felga – obręcz koła
- spodki – pedały zatrzaskowe.
Rodzaje rowerów – nie sposób się pomylić?
Nazwy jednośladów w slangu rowerowym są łatwe do rozszyfrowania i nie budzą wątpliwości również u osób, które jeżdżą okazjonalnie. No, może poza małymi wyjątkami.
Popularne nazwy rowerów:
- ATB – rower terenowy
- full – rower górski typu full suspension, czyli z pełną amortyzacją
- góral, MTB – rower górski
- koza – rower czasowy (traithlonowy)
- mieszczuch – rower miejski
- ostre koło (ostre, fixie) – rower o prostej konstrukcji, bez przełożeń
- szosa – rower szosowy
- sztywniak – rower górski typu hardtail (bez tylnego amortyzatora).
Ciekawe słowa i wyrażenia
Terminy z tej kategorii są znane głównie rowerzystom znajdującym się w zaawansowanym stadium cyklozy. Gwoli wyjaśnienia, cykloza to choroba wirusowa układu nerwowego, którą można zarazić się podczas wycieczek rowerowych (przy czym źródłem zakażenia jest rower, nie inni rowerzyści). Objawy cyklozy są dość charakterystyczne. Należą do nich m.in.: uśmiech i pozytywne nastawienie do życia, ciekawość świata, natrętne myśli (dokąd?, kiedy?, dlaczego nie teraz?). W sezonie rowerowym choroba może skutkować objawami fizycznymi, w postaci osłabienia oraz bólu tej części ciała, w której plecy tracą swoją szlachetną nazwę.
Ciekawe słowa i wyrażenia używane przez kolarzy:
- deptanie kapusty – wolne, ale mocne dociskanie pedałów (twarda jazda)
- jechać na cienkiej lub grubej kiszce – jechać na wąskiej lub szerokiej oponie
- kocur – bardzo dobry zawodnik
- kopyto – mocna noga
- ogórek – amatorski wyścig kolarski (niskiej rangi)
- paczmej – totalny amator
- odcięcie prądu – brak energii do dalszej jazdy
- stać jak taczka – jechać kompletnie bez sił
- tropić węża – jechać zygzakiem przez brak sił
- umówić się na ustawkę – umówić się z innymi kolarzami na trening
- wylądować na śmieciach – spaść z krawędzi drogi na pobocze
- z pedała lub stawać w korbę – kręcić (pedałować) na stojąco.
Problemy i trudności
Każdy rowerzysta prędzej czy później napotka na swojej drodze problemy. Czasami jest to wina uginacza/kowadłą (kiepskiego amortyzatora), innym razem spowalniaczy (kiepskich hamulców), czy ogólnie taczki (słabego roweru). W trasie zdarza się również złapać snake’a czy szmatę (przedziurawić dętkę), dlatego czasami lepiej jechać jak baba z mlekiem (czyli bardzo wolno). W razie braku formy kolarz może cieniować (jechać słabo) lub usmażyć się (nie mieć sił na jazdę z narzuconą prędkością). Z kolei jeżeli kolarz idzie w trupa (czyli wykorzystuje max możliwości), to może wywalić mu korki lub może złapać bombę (całkowicie opaść z sił). Niestety podczas gonki (wyścigu kolarskiego) można liznąć koło (zahaczyć kołem o koło innego kolarza) i wtedy kupa (kraksa) murowana.
Kiedy jedzie się dobrze
Niektórzy rowerzyści lubią baja bongo (spokojna jazdę), z kolei inni wolą iść w gaz i dusić innych kolarzy (czyli utrzymywanie stale wysokiego tempa w celu usmażenia innych zawodników). Nie brakuje również pasjonatów DH (downhill, czyli ekstremalna forma kolarstwa górskiego z ostrym zjazdem w dół), którzy muszą czuć depnięcie (mocny nacisk na pedały). Jeśli idzie noga (czyli jest forma), to nawet ewentualne sztajfy (bardzo strome podjazdy) nie skłonią kolarza do odpału (czyli ucieczki do tyłu). Na łatwych trasach można sobie pykać (jechać bez wysiłku) i nie trzeba dawać po hamplach (ostro hamować), chyba że zobaczymy przed sobą jakiś dzwon (kraksę). Generalnie lepiej mieć dynamit w nogach (moc) i być przekoksem (świetnym zawodnikiem), choć na rowerze nawet jazda po bułki (czyli wlokąc się) jest czystą przyjemnością.